pg

Wspomnienie o Pawle Gowinie

Ambitny, dobry uczeń. Koleżeński. Lubiany przez rówieśników. Od razu było widać, że to po prostu dobre dziecko. Wspominamy go często jako szlachetnego, młodego człowieka. Klasa i nasze środowisko szkolne jest bardzo poruszone tą tragedia.

– Tak, w wywiadzie dla Kuriera 27 maja 2004 r. mówiła o Pawle pani Dorota Sochaczewska, wychowawczyni naszej klasy. Minęły trzy lata. I z takiej perspektywy chciałam opisać tamte dni.

Czas spędzony w gimnazjum wyznaczany był przez lekcje, klasowe i przyjacielskie wyjścia, przyjaźnie, czasem i zauroczenia, a jednak nasza klasa była grupą, która miała odczuć to wszystko, co dotyczy każdego młodego człowieka w inny sposób. Kiedy patrzę całościowo na okres gimnazjalny, dni, kiedy Paweł był w szpitalu, wiadomości o jego wypadku i śmierci docierające od różnych osób, wydają się być najostrzejsze w tym obrazie. Nagle wszystkie szczegóły składające się na codzienne funkcjonowanie, wydają się być zupełnie oderwane od rzeczywistości. Pamiętamy wszystkie szczegóły. To, że w sobotę miał przyjść, bo umówiliśmy się na wspólne robienie projektu na lekcję polskiego. Pamiętam lekturę – Krzyżacy. Pamiętam głos Patryka i ciszę w naszej rozmowie telefonicznej – gdy już było wiadomo.

Do tej pory, mimo że między większością z nas osłabły więzy koleżeńskie, wiemy, że nie jesteśmy tylko dawnymi znajomymi, ale że połączyło nas doświadczenie najtrudniejsze, że wspólnie do niego dorastaliśmy – o ile dojrzeć można – do straty kolegi z ławki, kompana żartobliwych rozmów a dla wielu – po prostu przyjaciela.

Z pierwszych wakacji po wypadku przywiozłam Pawłowi różaniec – najbardziej kolorowy, jaki tylko udało mi się znaleźć, powiesiłam na krzyżu i znajduję się on tam do tej pory. Często przy przypadkowych spotkaniach wymieniamy tylko – „Ciągle wisi twój różaniec. Wyblakł...".

Koncentruję się na opisie tych szczegółów celowo. Myślę bowiem, że w obszarze śmierci nie ma miejsca dla słów, bo są one zbyt trudne, niepełne... Nie umiem ich znaleźć. Dlatego chciałam wierszem ks. Szymika oddać uczucia podczas rozmów z Mamą Pawła, siostrą – Magdą, milcząc i modląc się z koleżankami i kolegami z klasy:

...Ale musiałeś przecież dojrzeć niezauważalnie dla nas rozpędzonych dojrzeć tak że Bóg nie mógł już powstrzymać tęsknoty za Tobą

Agata Kwaśniewska